wtorek, 22 stycznia 2013

zima

W końcu się zjawiła!
Przez część zeszłego tygodnia na stronach głównych portali pojawiały się nagłówki o całym kraju pod śniegiem, wyglądałam przez okno i wzdychałam patrząc na coś co z zimą miało niewiele wspólnego.
Ale wreszcie spadło, zasypało, zaskoczyło i kierowców i drogowców - dwa tygodnie temu w sobotę wracaliśmy z domu do domu (a wcześniej z biegówek) po białych drogach !
A teraz już zima na całego, z masą śniegu, błota pośniegowego, śliskimi drogami i nie mniej śliskimi chodnikami.
Z jednej strony nic tylko się cieszyć, że świat nie zmienił się jeszcze aż tak i pory roku dają się odróżniać. Tylko wstawać coraz trudniej, chodzić w śniegu i błotku nie do końca bezpiecznie,a sanek i tak wciąż nie mamy, więc musimy czekać do weekendu, żeby się trochę tą zimą pocieszyć.
Zjazdówki też już były i co pocieszające, nie złamałam sobie żadnej z moich nóg i jakoś dałam radę kilka razy zjechać (całe 4 ;). W górach piękna szadź na drzewach... zima pocztówkowa.
Jednak klimat umiarkowany ze swoją różnorodnością ma swoje uroki.
Ale mimo wszystko jakoś mi smutno - podobno wczoraj był najbardziej depresyjny dzień roku - mi się chyba przeciągnął do dziś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz