środa, 25 września 2013

Wrzesień bezrowerny (prawie)

Pogoda jaka jest  to widać - zimno i pada. W związku z tym moja aktywność rowerowa ogranicza się ostatnio do wykorzystywania roweru miejskiego w drodze do i czasem też z pracy.
Ale byliśmy ostatnio (jeszcze w sierpniu) w Bolesławcu - na kiermaszu ceramiki przy okazji wycieczki  jedną z opisanych w internecie tras po Borach Dolnośląskich. Pogoda rowerowa, widoczki ładne, tylko droga trochę zbyt piaszczysta na nasze łyse semi-slicki. Część trasy pokonaliśmy jadąc po wrzosowisku pod linią energetyczną - z racji ogólnej sprężystości podłoża też nie było najłatwiej. Za to wrzosy we wszystkich odcieniach różu i fioletów - cudo:).
Poza tym, że przemakam regularnie, niechcący hartując organizm (i oszczędzając przy tym nieco na biletach komunikacji miejskiej), robię też na drutach. Niestety kilka rzeczy na raz, więc mało co kończę. Ale tak to już ze mną jest - drobna skaza na charakterze... Nobody's perfect

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz