wtorek, 6 maja 2014

Zima zaskoczyła

i nie przyszła... A ja osiągając kolejne stopnie drutowego wtajemniczenia wyprodukowałam w sumie 5 czapek. Jedną nawet dla siebie z pięknej, radośnie żółtej wełny, do kompletu dla ciepłej choć ażurowej chusty najprostszym z możliwych wzorów od Dropsa. Obie rzeczy  były w ciągłym użytkowaniu, bo żółty jest moim zdaniem jednym z "moich" kolorów i w dodatku pięknie się komponuje z czerwonym płaszczem, który z racji spóźnienia zimy, w tym roku wystarczał.
Generalnie  jakby tak podsumować  zeszły rok, to drutowo nie przedstawia się najgorzej. Poza już wspomnianymi czapkami zrobiłam: 3 chusty wzorem Echo Flowers, apaszkę i ciepłą chustę prostym wzorem od Dropsa, jedną małą czapeczkę, która zaskakująco dobrze pasuje na pewnego bardzo żywego ;) dwulatka, jeden szalik z bambusa, bolerko z jedwabiu , i jeszcze kominy dla siostry i mamy oraz naszyjnik, którego nie mam odwagi nosić, bo jakoś mi z biżuterią nie po drodze. Za to kocham apaszki, szaliki i chustki i pewnie niedługo znów zrobię coś w jakimś żwawym kolorze.
Tak ogólnie zimą zawsze brakuje mi koloru - nie tyle w mojej szafie, bo jednak staram się nie szpecić się nadmierną ilością szarości i czerni. Powoli nawet moja jesienno-zimowa szafa zbliża się do ideału. A ideał jest prosty (realizowany wiosną i latem) - jest to po prostu kolorowe pranie. Jakoś wolę rozwieszać pranie latem, nie tylko dlatego, że szybciej schnie ;) Uwielbiam widok suszarki zawieszonej  koszulkami, spódnicami, sukienkami w jasnych zieleniach, błękitach, pomarańczach, żółciach. Więc jak już wspomniałam, moje zimowe pranie zaczęło wyglądać podobnie. Tylko I. nie daje się  przekonać, że sweter jesienny nie musi być szary, czarny ani granatowy. Na całe szczęście nie ma oporów przed kolorowymi t-shirtami i koszulami w różnych odcieniach niebieskiego, które tak dobrze grają z jego oczami :)
Zrobiło się ubraniowo i prywatnie, a tak naprawdę to miało być o tym, że polskie ulice są zimą takie bezbarwne, zachowawcze i maskujące. A przecież to tak miło odcinać się od śniegu :)
Choć śniegu w tym roku jak na lekarstwo...
Ale mimo braku zimy - udało się nam jednak znaleźć śnieg, chociaż za granicą - na szczęście niezbyt daleką :) Więc przynajmniej raz w sezonie nasze nowe buty zostały wykorzystane...
 To tyle tytułem uzupełnienia. Następny wpis będzie bardziej aktualny :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz